Ten czas płynie szybko. Zdecydowanie za szybko. A doba trwa stanowczo za krótko. Czyżby Mikołajki były aż tydzień temu? To ja może w końcu napiszę parę swoich wrażeń. Wypadałoby.
Choinka dekorowana radością – ta impreza organizowana na Starym Rynku miała być miłym dodatkiem do cudownego weekendu spędzonego ze wspaniałymi osobami. I nie zawiodłam się. Ktoś narzekał na ilość utworów, ktoś inny wspominał o ścisku, tłumie widzów, jeszcze inna osoba o słabym nagłośnieniu. A ja? Doświadczona podobnymi imprezami masowymi (Ursynalia, Allegro Cup) wiedziałam, że nie mogę oczekiwać takich samych wrażeń jak w Kongresowej czy Operze. Ale dla mnie to nie było najważniejsze. Bo wydarzenia całego dnia uświadomiły mi, że święta już tuż, tuż…
Na miejsce dotarłyśmy chwilę po 17. Nie wiem jakim cudem, szczególnie patrząc na zdjęcia publiczności, udało nam się dotrzeć do drugiego /trzeciego rzędu. W moich okolicach było kulturalnie, nikt jakoś specjalnie się nie pchał, ba, miałam nawet miejsce, by swobodnie klaskać. Najpierw występ grupy Ocelot. I myślałam, ze zrobią na mnie większe wrażenie. Fakt, czasem z przerażeniem (spotęgowanym moim lękiem wysokości) patrzyłam na niektóre powietrzne akrobacje. Jednak nie czułam zachwycenia i podobnie jak niektóre osoby, momentami się nawet nudziłam… Dziwne.
Następnie na scenę weszła K8. I po raz kolejny żałuję, że nie miałam nigdy okazji wybrania się na pełny koncert Kasi. Jak zwykle fenomenalny głos i także jak zwykle, za krótko… Potem wspólne wykonanie Crazy – ten utwór miałam już okazję usłyszeć na żywo bodajże dwa razy. I zawsze mam takie same odczucia – Kasia jest zdecydowanie jedna z najlepszych wokalistek w Polsce! I szkoda, że Kasia uważa się tylko za dodatek do AudioFeels, bo ja tak samo czekałam na oba występy.
Po Crazy na scenie pozostali już sami panowie. Zaśpiewanie dwóch świątecznych utworów oraz How could it be dla mnie trafione. Może mało energetyzująco, ale właśnie dzięki temu nastrajało świątecznie

A ja bardzo chciałam poczuć zbliżające się święta. I ten cały mikołajkowy dzień chyba mi w tym pomógł. Do pełni magii brakowało mi śniegu. Bo… I'm dreaming of a white Christmas… Ale może w najbliższych dniach pogoda się zrehabilituje

Zastanawia mnie jedno – publiczność. Byłam na paru koncertach, ale tym razem widzowie bardzo mnie zaskoczyli. Brawa słabiutkie. Najsłabsze ze wszystkich. Nie wiem, próbuję to tłumaczyć owym ściskiem (publiczność nie miała jak klaskać), czy też faktem posiadania rękawiczek (które mogły skutecznie uciszać widzów)…