|
 |
|
youstyśka87
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 00:21 |
| Super Fan |
 |
 |
Dołączył(a): 14 sty 2009, o 18:27 Posty: 270 Lokalizacja: Lublin
|
właśnie wróciłyśmy do domku  ehhhhhhhhhhhhhhh.. co tu dużo mówić. Były rzeczy które mi się podobały ale był też takie, które nie za bardzo przypadły mi do gustu. Z resztą chłopaki już o tym wiedzą (a przynajmniej Jarek i Źrebak). A o co chodzi - zabawna sytuacja, nie sądziłyśmy, że będzie aż takie poruszenie na forum  W każdym razie to nie było zamierzone  Resztę wyjaśni Moniś (jak ją dopuszczę do kompa sesesesese  )
_________________ bałaganiara ale w tym szczególnym przypadku to był powód do dumy 
www.pajacyk.pl
|
|
|
|
 |
|
yourprecious
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 00:47 |
| Fan nr 1 |
 |
 |
Dołączył(a): 11 sty 2009, o 19:14 Posty: 1356 Lokalizacja: Ch/Lbn
|
Sytuacja kryzysowa została zażegnana. Powiem krótko (a raczej napiszę), że pojawiła się mała różnica zdań, aczkolwiek FzF z AeFem się zawsze dogada i już jest wszystko spoko. Nie będę pisać co, z kim, gdzie, jak i dlaczego, mam nadzieję, że mi to wybaczycie, ale nie chcę już robić większego poruszenia niż przez przypadek zrobiłam. Grunt, że wszystko jest ok. Dostałam rozgrzeszenie i mogę spokojnie się udzielać  A co do samego koncertu, to relację napiszę jak ochłonę  ale w sumie najbardziej to podobał mi się układ choreograficzny, który nie był łatwy (a ładny był  ) Szkoda tylko, że światła dalej za mocne, ale i na to FzF znalazły metodę Sorki za zamieszanie, obiecuję się poprawić i więcej takowego nie robić  Chłopaki! dzięki za koncert, za rozmowę, zdjęcia i pamiętajcie, że Wasze zguby są z nami zawsze bezpieczne No i dziękuję moim dziewczynkom, z którymi dane było mi przeżyć ten koncert  Dziubek :** Gosia, Ania, Edytka, Milena :* do następnego 
_________________ bałaganiara- największym komplementem 
http://yourprecious.posadzdrzewo.pl - moje drzewko 
http://www.pajacyk.pl
|
|
|
|
 |
|
malgonka
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 01:23 |
| Fan |
 |
 |
Dołączył(a): 15 maja 2009, o 20:17 Posty: 191 Lokalizacja: Lublin
|
Szukał, szukał aż w końcu znalazł, więc kubek i czapkę ma  Dzięki dziewczyny za wspaniałą zabawę :* Ja i "Fejcia"  idziemy już spać, gdyż wymęczone tym niezwykłym koncertowym wydarzeniem jesteśmy lekko odrętwiałe. Fea siedzi i wpatruje się w ścianę...widać tak na nią działa sesja terapeutyczna u Panów z AudioFeels. Ja zaś czuję się tak uduchowiona po tym koncercie, że brak mi słów na jakąkolwiek relację. Może jutro będzie nam lepiej. Jednakże w tym miejscu chciałyśmy bardzo pozdrowić przemiłego pana ochroniarza (który nigdy nie kłamie bo musiałby się spowiadać), który również odnalazł ową zgubę o której pisałam powyżej Dobrej nocy wszystkim życzymy 
_________________ Hello darkness, my old friend I've come to talk with you again Because a vision softly creeping Left its seeds while I was sleeping And the vision that was planted in my brain Still remains Within the sound of silence
|
|
|
|
 |
|
yourprecious
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 19:08 |
| Fan nr 1 |
 |
 |
Dołączył(a): 11 sty 2009, o 19:14 Posty: 1356 Lokalizacja: Ch/Lbn
|
Coby zadośćuczynić bliźnim (  ) trzeba napisać ładną i składną relację. No to pewnie podpadnę, bo tak to mi się nigdy nie udaje. Spotkanie w Empiku było megakrótkie, choć megasympatyczne. Szkoda, że nie wiedziałyśmy, że będzie można zadawać pytania, bo w sumie na poczekaniu wymyśliłyśmy tylko jedno i wykręciłyśmy się zgrabnym- "Ale my wszystko wiemy". Oczywiście gdy tylko chłopcy wyszli z Empiku wpadłyśmy na osiem pytań, które mogłyśmy zadać, a których w końcu przez zamieszanie pokoncertowe wokół nich nie zadałyśmy. Po miniwywiadzie można było dostać autograf na płycie (albo na trzech  ) oraz chwilę z chłopakami porozmawiać. W sumie fajnie, tylko za krótko  Marku- gratulacje jeszcze raz  Do filharmonii udało nam się dotrzeć w miarę wcześnie, choć spodziewałyśmy się, że będzie gorzej, zdążyłyśmy znaleźć pana z biletami i wysłuchać opowieści o tym, jakim to AudioFeels jest wspaniałym zespołem (niemożliwe  ), kiedy dobiły do nas Edzia, Gosia i Ania. Nasze rozważania przedkoncertowe może pozostawię dla nas, bo raczej nie nadaje się to do publicznego wglądu  Chwilę przed 19 zaczęli nas wpuszczać na salę i wtedy też okazało się, że scena jest mała. Połowę jej zajmował sprzęt służący do niewiadomo czego, ale nasze miejsca jeszcze nie były takie złe. Spodziewałyśmy się w prawdzie siedzieć na przeciwko Kitka bądź Jarka, wyszło na przeciwko Cypisa, ale trudno. Co do samego koncertu. Zaczął się z kilkuminutowym opóźnieniem zapowiedzią Kasi. Chwilę później z boku przemknął Antek, a zaraz po nim Kitek o mało nie zabijając się o kable. Ktoś przed samym koncertem powiedział nam, że nie chce miejsc w pierwszym rzędzie, bo źle słychać. Trochę skonsternowane tym faktem siedziałyśmy i czekałyśmy strwożone. Niepotrzebnie. Kitek zaczął swoje "Ladies and gentelmen..." i wszystko się we mnie zatelepało. Chłopcy wyszli, włączył się Cypis i już wiedziałam, że to były dobre miejsca. Dźwięk fantastyczny. Nasz 'skecz' pt. "jak nie zostać oślepionym na Eye" chyba spodobała się chłopakom, a przynajmniej jednemu  Co do samego wykonania- Źrebaku o Źrebaku- skąd Ty bierzesz tyle energii? Jestem under impression, naprawdę! No i gitarka- pełen szacun. Wbija w siedzenie! Fantasy bardzo spodobało mi się w Łodzi, chociaż wcześniej tej piosenki nie znałam. Nie myślałam, że może to brzmieć jeszcze lepiej, ale brzmiało. Jarek wszedł ze swoją kłakłą, a ja tylko zerknęłam na Justyś. Tak, zamurowało ją, jak i mnie, czyli było dobrze. Ogólnie bardzo przypadła mi do gustu ta piosenka. Łączy w sobie chyba wszystko- szaleństwo Jarka na scenie, melodyjny głos Marka, bassss i całą resztę (sorki, ale nie jestem w stanie Was jeszcze ogarnąć w tej piosence  ). Słowem- podobało mi się. Następna była "Twoja miłość". Wprowadzenie Marka do tej piosenki bardzo mi się podoba. I te biodra  Stecu wymiatał. Szajek jak zwykle pięknie. Uwielbiam go słuchać, jakoś tak wszystko się we mnie uspokaja. I Markowe tarurururu, którego wciąż nie umiem powtórzyć... Całość jak najbardziej na plus. No i tu już standardowo Marek przedstawił 'profesje' chłopaków. No i tu miałam lekkie deja vu w przypadku Cypisa. Po chwili zdałam sobie sprawę, że ten kawałek słyszałam w "Ja mam czas, ja poczekam". Tak to "bang" jest jego  Kitek zawładnął publicznością. Jak on to robi??? No normalnie aż się sama buzia cieszy. Jarek znowu odmówił zrobienia gitarki. A Illuk... tak, zaśpiewał Otherside. No i tu po raz pierwszy zastanawiałam się czy źle słyszę, czy jednak czegoś brakuje. Brakowało- odrobiny więcej energii. Ale daruję, bo energia była później. Gitara  I tu powinno znowu paść pytanie- Jarku, jak możesz robić ją lepiej niż pięć dni wcześniej?? No jak?? Szok! Następne było spokojne Just. Ta piosenka zawsze mnie jakoś tak ucisza, i sprawia, że dwa palce mi się wyginają w kształt literki V i idą do góry. Fajnie, że nie tylko mi  Trąbki jak zawsze genialne. Przed tym utworem Marcin opowiedział historię o połykaniu struny przez Jarka i zastanawiał się co połknął Szajek, który jest właśnie tą oną trąbką. Sądząc po rozmiarach, jakie pokazywał Źrebak, musiał być to co najmniej puzon  Shape. Tym razem nie było mowy o Żądłach i innych Leonach, tylko od razu przejście do 'turururu' i tym razem Illuk zaczął czarować. Lubię na niego patrzeć kiedy to śpiewa, fajnie się wczuwa, a tu było widać to szczególnie. Po oczach. Harmonijka jest za każdym razem bardziej harmonijna a Cypisowe dumdumdanie jeszcze niższe. How??? Po Shape przyszedł czas na Stecowy show. Jakim cudem nie było pisków? No idea. Ale Stecu i tak poczarował. Pogroził mi palcem, żebym nie robiła zdjęć  a ja przecież bez lampy robiłam  Ta piosenka jest jedną z tych, które lubię za całokształt i ciężko mi tak naprawdę określić za co. Było dobrze, tylko Stecu na początku trochę dziwnie brzmiał. Wyłączanie chłopaków jak zawsze się Markowi udało no i zasnęli. Znowu. Tym razem Cypis się nie obudził. Nie, posapywał sobie, pochrapywał i śmiał pod nosem. Skecz jest nieziemski. A to co Marek robi pod koniec  respect!! No i przejście do Justina. OMG. Naprawdę lepiej już nie mogliście?? Do tej pory jak sobie przypomnę to wykonanie to mnie na moment zatyka, nie wiem gdzie jestem, co robię. Mam kilka swoich ulubionych momentów w tej piosence i każdy z nich brzmi sto razy lepiej niż w oryginale. Końcówka jest przegenialna!! Z tego co widziałam, to publiczność była nie mniej zaskoczona niż ja. A ja to już słyszałam. Aha, no i muszę o tym wspomnieć. Cypis, strzeż się, Stecu Ci podkrada bas w nocy. Przerwa. No to idę na herbatkę. cdn....
_________________ bałaganiara- największym komplementem 
http://yourprecious.posadzdrzewo.pl - moje drzewko 
http://www.pajacyk.pl
|
|
|
|
 |
|
fea
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 19:32 |
| Fan |
 |
Dołączył(a): 14 maja 2009, o 11:51 Posty: 62 Lokalizacja: Kresy
|
Jakiś totalnie zakręcony ten wczorajszy dzień,dla mnie to było totalne szaleństwo biec najpierw do empiku a potem zaraz na koncert do filharmonii.Więc nie wiem jak Oni ten cały kołowrotek wytrzymują,ale dają radę co widać było wczoraj na koncercie. Empik. Byłam tam już na dobre pół godziny przed godziną zero,ciekawa byłam czy ktoś się zjawi,czy AF dojedzie bo jak dostanie cynk o kilku osobach to uznają że to strata czasu.Na zwiady został wysłany Szajek z p.Całką. Więc nadzieja była;) Ogólnie ,standardowe pytania,sporo kawy,trochę błysku fleszy,kilka podpisanych płyt,obsługa empiku z bananami na twarzy. Koncert. Pierwszy raz słyszałam ich w zamkniętym pomieszczeniu,nasłuchałam się że to takie turbodoładowanie dźwięków AFowych. Odnoszę wrażenie jakby panowie dorośli,dojrzeli do wykonów,oswoili się ze sceną. Energicznie, z klasą i szczyptą niedopowiedzenia,bo przecież wciąż jest to pytanie w głowie"to niemożliwe! jak oni to robią?" Nie będę się mądrzyć i pisać,że tu dźwięk był inny,tu trochę zmienili aranżację,bo to słychać i nie ma sensu się rozwodzić,najważniejsze by usłyszeć co Oni wyrabiają podczas występu. Liczyłam na jakiś kawałek Timberlake'a w wykonaniu AF i jestem pozytywnie zaskoczona. Wybór doskonały,wykonanie pierwsza klasa,aż nie chce się by kończyli. A w głowie wizja AF i Justin na jednej scenie,słodziej być nie może;) Przez "hero" zostałam wgnieciona w glebę,wreszcie mi wszystko pasowało w tym kawałku. Może parę słów o reakcji publiczności,jestem zołzą to fakt i musiałam obejrzeć się parę razy by sprawdzić frekwencje,która nie powaliła,na oko była ponad połowa ale do pełnej sali trochę brakowało.Przekrój wiekowy od kilkulatków po dobrą średnią wiekową. Poza tym gdy już oswoiłam się z tym co się dzieje na scenie spod wyłupiastych oczu zerkałam co na bardziej entuzjastyczniej nastawione osoby,które dało się zauważyć.Przykłady: obok mnie siedziało małżeństwo w średnim wieku z synem jak podejrzewam do 20 lat max.Jeśli cała sala tak bujała nogami i głowami to musi być niezły widok ze sceny. Hmm i jak mi ktoś powie że tylko napalone nastki piszczą to nie uwierzę; )) Kolejny przykład,pan z przodu z dwoma synami do 10 lat maksymalnie. Dobre wychowanie to podstawa,ten miły pan co jakiś czas nachylał się i tłumaczył synom co teraz bedzie za utwór,a po Mmmm myślałam że wyskoczy z fotela i poleci wyściskać Cypisa Ogólnie wydaje mi się że Ci którzy przyszli byli zadowoleni,oklaski,piski,tupanie próba jodłowania,wszystko było,do następnej płyty sala będzie pełna; ) Po koncercie uznałam,że nie nadaje się na groupies,chwilami moje zdziwienie sięgało zenitu,ale powrót do nierozpoznawalności powoli zanika. Zmęczenie widać,choć ładnie maskowane, i tak oczywiście sfocili się z każdej strony,obdarowywali uśmiechem numer 77 i mili starali się być. Podsumowując ten nieład mej wypowiedzi. Koncert należy do niezapomnianych,intrygujących i wzmaga głód na jakieś małe dvd koncertowe... Szajek wyrasta mi na robota,a połączenie mechaniki z 'czarnym' głosem to musi kiedyś eksplodować.Illuk trochę przystopował z ziomalskością a szkoda:) a Cypis jak to Cypis,jego rozbalansowane biodra i anielskie oblicze powaliły damską część publiczności. Lublin dziękuje i zaprasza ponownie a za wszystko co złe przeprasza; )))
_________________ Słuchać tak by słyszeć,widzieć tak by zobaczyć,czuć tak by poczuć.
|
|
|
|
 |
|
malgonka
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 20:10 |
| Fan |
 |
 |
Dołączył(a): 15 maja 2009, o 20:17 Posty: 191 Lokalizacja: Lublin
|
Godzina 15 lubelski empik pustki, strach, że spotkanie się nie odbędzie bo i po co dla kogo, ehh ten Lublin...ale mimo wszystko spotkanie się odbyło chłopaki prosto z Poznania, zmęczeni ale jak to Cypis powiedział "kawa jest, dobrze jest", spotkanie było krótkie ale było miło i sympatycznie. Po 18 zjawiłyśmy się w Filharmonii tam już czekał mój tata i reszta rodzinki, tak tak cała moja rodzina została oficjalnie zaudiofeelsowana Nie będę się rozpisywała na temat każdego utworu powiem tak "What goes around" jak dla mnie zdecydowanie najlepszy utwór w repertuarze Panów, niestety bije nawet "Sound of silence". Wciąż w głowie słyszę Marka nucącego "Fantasy" Earth wind & fire piosenka urzekła mnie tak samo jak "Just", ja nie wiem jak to jest, że jak Marek zaczyna śpiewać to ja się momentalnie uspokajam, wyciszam. Siedziałyśmy w 6 rzędzie, i tak Fea dziękuję Ci za to, bo naprawdę było świetnie słychać a co ważne w końcu zobaczyłam ową słynną choreografię Marka i Marcina Może teraz kilka słów od rodzinki: tata zachwycony, myślałam że będzie marudził, że za głośno (bo on zawsze marudzi, że za głośno), a tu miła niespodzianka według taty było idealnie, ulubione utwory oczywiście "NEM", które polubił już w Kazimierzu, ale także "Mmmm" (normalnie widać, że jesteśmy ta sama krew  ), "How could it" a także "Twoja miłość" no i dlaczego mają tylko jedną piosenkę po polsku, więc Panowie apel mojego taty więcej piosenek po polsku  Ogólnie tata i jego towarzyszka zachwyceni zarówno koncertem jak i poczuciem humoru Panów Mój stryjek rzekł tylko "mają talent tego im odmówić nie można", ciocia zaś zachwycona Wami wszystkimi "są przesympatyczni, jacy zabawni na scenie no i jak oni ładnie śpiewają naprawdę mają piękne głosy", kilka komplementów od cioci dla tych, których odróżniała  więc Cypis "bo jaki on ma nieziemsko niski głos", Źrebak "bo "Eye" tak pięknie zaśpiewał i tyle energii ma w sobie ten chłopak", Karas w gitarę nikt nie wierzy, że jak tak można, że jak w ogóle...no ale zdecydowanym faworytem w mojej rodzinie został "Ladys and gentleman" KITEK, jego "Tragedy" absolutna rewelacja, wszyscy są pod niesamowitym wrażeniem (tata również "piosenka stara jak świat, ale świetnie im wyszła") no i ciocia mówi, że "Kitek to biedny jak on tyle czasu pluje w ten mikrofon i cały czas nieprzerwanie świetny chłopak" więc Bartku brawa dla Ciebie od mojej kochanej familii Ja dziękuję Chłopakom za późniejsze spotkanie i te krótkie chwile rozmowy, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzicie Lubelskie strony, publiczności zgromadzonej w Filharmonii naprawdę bardzo się podobało, trafiacie do ludzi w różnym przedziale wiekowym i to w Was jest fajne i za to Wam dziękuję 
Ostatnio edytowano 20 lis 2009, o 22:48 przez malgonka, łącznie edytowano 1 raz
_________________ Hello darkness, my old friend I've come to talk with you again Because a vision softly creeping Left its seeds while I was sleeping And the vision that was planted in my brain Still remains Within the sound of silence
|
|
|
|
 |
|
yourprecious
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 20 lis 2009, o 20:23 |
| Fan nr 1 |
 |
 |
Dołączył(a): 11 sty 2009, o 19:14 Posty: 1356 Lokalizacja: Ch/Lbn
|
cd. Przerwa jakoś nam szybko zleciała na obgadywaniu jak to szybko zleciała pierwsza część i sprawdzaniu, czy zdjęcia wyszły. Powiedzmy, że tak. Wyszli (chłopcy, nie zdjęcia). Znowu o mały włos nie lecąc przez kable. Ktoś z góry krzyknął- "Jakoś ich dużo". Tym razem to naprawdę nie byłam ja. Przez moment zapomniałam co może zdziałać Cypisowy bas. No to Patryk mi przypomniał. Dziwne, że te stare, lekko zdezelowane siedzenia się przez niego nie rozpadły. Bo drżeć już zaczęły. Uwielbiam każdy dźwięk w tej piosence i mogę jej słuchać 24/7, a już zwłaszcza w koncertowym wykonaniu. Bicie serca by Illuk- i przez chwilę się zastanawiam- czy to moje serce tak wali?? Waliło, ale trochę ciszej. Stecowe - Runnin' runnin' i musiałam zbierać szczękę z podłogi. Zaskakujesz mnie Michaś, zaskakujesz  Let's... nie no jak oni biegają po tej scenie, to ja nie potrafię siedzieć w jednym miejscu, najchętniej pobiegałabym z nimi  ale, że nie bardzo wypadałoby wpaść na scenę, to chociaż lekko się uniosłam i zrobiłam Moniś brawo i parę fajnych fotek. Ta energia, te uśmiechy, ten szał zawsze wprawiają mnie w dobry humor. I tak było tym razem. Dzięki chłopaki. Sound of silence. Fajnie zapowiedziane przez Jarka. Czy był dźwięk ciszy? Był. Kiedy skończyli, a cała sala zaczarowana czekała na ciąg dalszy. Jednak (tak, musi być jakieś ale) dla mnie było trochę nierówno. Tę piosenkę chyba jednak wolę w wersji płytowej. Koncertowa ma swój urok, jednak no nie do końca do mnie przemawia. Mmmm. No i znowu była historia niepozornego Patryka, który wszedł i powiedział- "Właśnie tak"  No i ten niepozorny Patryk odezwał się i wywołał burzę oklasków i okrzyków u... panów na widowni  tak, tak, nie piski moi drodzy, tylko zachwyt mężczyzn. Miłe zaskoczenie. Ehh czy naprawdę muszę coś pisać o tej piosence? Muszę. Fajnie się kroi ogórka  Aha, no i po raz kolejny- bas Steca! A Cypis coś tam w międzyczasie śpiewał. Coś mi się obiło o uszy  Simply Red. No cóż. Na naszych przednich siedzeniach wywiązała się mała dyskusja- dobre to czy nie. Według mnie tak (przykro mi Jarku  ) i już spieszę z tłumaczeniem why. Otóż piosenkę jako taką znam, może nie jestem fanką SR (a nawet na pewno), ale w sumie to akurat wykonanie zapadło mi w pamięć. Od paru miesięcy jednak tej piosenki nie słyszałam. Zaskoczona w Łodzi, nawet nie miałam czasu przesłuchać jej przed Lublinem w oryginale. I takim to sposobem nie mam praktycznie porównania do tego onego. Ale pytanie jest- czy trzeba porównywać, żeby stwierdzić czy coś jest dobre czy nie? Wg mnie nie. Mi się podoba. Może niektóre momenty są do dopracowania, ale to przecież jest logiczne, że wszystko wymaga zgrania, dotarcia się, nowych pomysłów. Ogólnie jestem bardzo, bardzo na tak. "Yes, I"  Choreografia- the best!  a ruchy Cypisa po drugiej stronie sceny- Ostatni motyw filmowy naszych Superbohaterów- Hero. O matko! Chyba powinni zrobić w tv nowy program pt- Jak oni wrzeszczą! Illuk miałby zwycięstwo w kieszeni. Hero jest dla mnie takim małym mistrzostwem świata w ich wykonaniu. Głos Jarka, jeszcze dodatkowo zmieniony lekką chrypką- uwielbiam. No i gitara. Powtarzam się. Nie będę. Musiałam śmiesznie wyglądać z opuszczoną przez 20 sekund szczęką. Najlepsze Hero do tej pory. Marcin znowu podzielił salę na dwie części, a miał łatwo, bo przez środek biegnie przejście. Tym razem strona "o ta" była A, a strona "tamta" F. Tak dla odmiany. Utrudnił nam tym samym życie, bo o ile darcie się Aaaaa, czy Beeeee jest łatwe o tyle Ffffffffffyyyyy już nie wyszło tak głośno  No i zostało nam klaskanie. Ale oczywiście FzF się nie poddaje, wstaje, tupie, klaska, tańczy, śpiewa, a na koniec słyszy- no siadłyby. Warto było  How could it be. Marcin jak zwykle po tym utworze pochwalił się (ich), że N7 dali im nuty podkreślając, że nie uda im się tego wykonać na żywo. I tak mi przeszło przez myśl- "no nie chwal się tak"  ale jednak po chwili doszłam do wniosku "kurcze, no jest się czym chwalić. Nawet dla N7 nie było to na tyle łatwe, żeby wykonywać to na żywo", dlatego też, kiedy Illuk powiedział, że 7 facetów robi to samo co oni w 8 i robią to lepiej, z moich ust wyrwało się "jeszcze"  na co niektórzy mało się nie zadławili wodą  uśmiechając się promiennie  A samo wykonanie- masterpiece! Szajek i te wysokie partie :O Cypis i niskie :O zgranie co do jednego dźwięku i mnie tym kupują. Beyonce chłopaki. No i ostatnia "standardowa" piosenka. Przez chwilę zastanawiałyśmy się, czy Cypis znowu nie zapomni włączyć mikrofonu/nie zostanie znowu zakrzyczany, ale nie. Zwalił nas tylko z nóg (jeśli to możliwe, biorąc pod uwagę, że siedziałyśmy), a potem jeszcze raz i jeszcze raz. Po czym wszedł Szajek i przestałam wiedzieć jak się nazywam i co się ze mną dzieje. Jezu, to co oni robią z tą piosenką jest genialne po prostu. Mam wrażenie, że każdy z nich czuje ją całym sobą. I znowu mój wzrok poszedł do oczu Illuka. I cieszę się, że zobaczyłam to co zobaczyłam. Ma u mnie plusa  Najbardziej żałuję, że nie mogłam się nacieszyć gitarą, bo znowu światło sprawiło, że bardziej skupiałam się na zaciskaniu powiek niż na słuchaniu. Ale tyle ile słyszałam wystarczyło, żeby stwierdzić, że Jarek daje z siebie wszystko. Jak zawsze z resztą. Ludzi na sali tak zatkało, że po raz pierwszy nie było okrzyków po gitarze. Ale chociaż było słychać Cypisa  oklaski były potem. I owacja na stojąco również. I bis. Tragedy i podróż w czasie o 40 lat. I pięć rąk w górze, macha w rytm muzyki razem z tymi onymi AudioFeelsami. Trochę nie wyszło zgranie Justyś + Jarek na koniec, ale jeszcze się chociaż pośmialiśmy No i niestety ledwo, ledwo, głównie przez nas FzF wytupany, wywrzeszczany, wyklaskany Stand. No i tu mam lekko mieszane uczucia, bo niby było fajnie, ale ja jednak wolę tą wersję z pazurem. Ale to jest tylko moje osobiste odczucie. Ogólnie jednak było dobrze  Najlepszym dowodem na to, że koncert był udany, są moje posiniaczone (!) od klaskania dłonie. Doprawdy, nie mam pojęcia jak to zrobiłam, ale chociaż wiem, że byłam na koncercie, że to wszystko nie był sen. Jeszcze raz dziękuję za wspólne koncertowanie moim dziewczynkom :*** No i Wam chłopaki. Mam nadzieję, że niedługo do nas wrócicie Kilka najlepszych zdjęć wrzucę jak tylko zgram je na kompa, co może chwilę potrwać, bo jest ich trochę 
_________________ bałaganiara- największym komplementem 
http://yourprecious.posadzdrzewo.pl - moje drzewko 
http://www.pajacyk.pl
|
|
|
|
 |
|
edyzkredy
|
Tytuł: Re: 19.11.09, Lublin- Filharmonia Napisane: 21 lis 2009, o 19:57 |
| Fan |
 |
 |
Dołączył(a): 16 paź 2009, o 13:14 Posty: 180 Lokalizacja: Wawa/Siedlce
|
Parę słów ode mnie. o mały włos a relacje huk by wziął..:/Cieszę się z Eye.. zamiast Corridy, wolę oczko, choć do Corridy nie mam jakiś uwag. Trąbki Strażaka w pozostałych utworach brzmiały momentami jak wydobywane z jakiegoś kryształu. Cieszyły ucho Otherside... dla mnie osobiście MEGA  ja już teraz wierze, że dla nich wszystko jest możliwe, więc prawdopodobne, ze mogą to zrobić jeszcze lepiej, ale, och, poruszyło mnie, energia, tło robione przez chłopaków, ten mix dźwięków, jakby istna nawałnica tam przechodziła, a i tak wszystko zgrywało się doskonale i głos Marcina, wypełniał każdy skrawek sali. Szczerze to już nawet nie wiem którą piosenkę Marek zapowiadał, ale jego barwa zabrzmiała jak płynny jedwab.., tylko takie porównanie przychodzi mi na myśl. I tak jak wcześniej Just the two of us było mi takie dość obojętne.. troche nieprzekonujące.. zostałam kupiona tym wykonaniem. Już nic od niego nie chcę  a Marka podziwiam. U Szajka zaskoczyła mnie jakże zgrabnie dygocząca nóżka, nawet bioderka Steca doznały zagrożenia, miło na nich popatrzeć Więcej co do Michała Steca..  bas?  o tak, Cypis robił tum dumowy podkład, owszem, mistrzowsko, brzmiał niiisko, ładnie, ale wstawi Steca  bo w pierwszym momencie byłam zdezorientowana, myśląc że jeden Cypis nie wyda z siebie na raz takich różnych brzmień, no i Michał, prawdziwy głęboki szacunek dla Ciebie. A jeszcze jego "I thought I told yaa" z What goes... kolejny  tutaj moja żuchwa spotkała się z podłogą. Nikt nie śmiał drgnąć, by zaprzeczyć, że mu mówiłeś... Cypis.. tu mały zawód, jeśli chodzi o Mmm  zaśpiewane dobrze, więc niby czego chcieć, ale wiem, że potrafi ją ubarwić, modelować głosem, podkreślić pewne fragmenty, nadać jej swój charakter. Tu niestety tak jakby na jednym poziomie większość utworu(bądź cały..) Dobrze, że pozostałe basy na najwyższym miejscu. Kitek to przykuwał moją uwagę przez cały koncert  grzechotki  szczególnie, i moje Tragedy na końcu. No i nie zapominając o SoS z Markiem A najlepsze na koniec... Jarku, bez cienia przesady, działa się tam metafizyka. Gitara w końcówce NEM.. nie raz podczas koncertu raczyłeś nas swoimi umiejętnościami, ale jak to się wtedy stało, przez te kilkanaście sekund ten dźwięk był wszędzie, słyszałam go jakby od środka mnie, czułam w każdym milimetrze ciała, otaczał i dobiegał do mnie z każdego możliwego kierunku i pod każdym kątem, byłam jakby w nim  jak w próżni tylko z tym dźwiękiem. I to nie jest taki metaforyczny opis, nie wiem jak, ja nie czułam wtedy fotela... to mnie fizycznie unosiło...  nie da się tego zrozumieć.. Pewne spostrzeżenia.. po 1 bisie co poniektórzy/e zaczęły/li zbierać manatki.. tzn. może akurat spojrzałam w złe miejsce, może to był wyjątek.. ale 2 bisa mam wrażenie, że z 2 koleżankami wytupałam, wyklaskałam i wyaudiofeelsowałam sama  no trochę pomogli pozostali pod naszą wodzą  więc udało się. Magiczne(!) 2 godziny dobiegły końca. Kilka słów o spotkaniu pokoncertowym. Prośba o bis trochę niemrawa, prośba o autografy za to bardzo mrawa, jeden wielki zgiełk, trochę było ciężko się tam odnaleźć. Stół został zmasakrowany do tego stopnia, że ledwo uratowałam aparat przed upadkiem, ale chłopcy opanowali stytuacje. I nie tylko po samym wyglądzie Panów wiem, że trasa daje się we znaki, bolą gardła, sił mniej, unikanie zdjęć przez niektórych..  ale nie odmówiono nikomu, a te oznaki wypływają dopiero po koncercie. Podczas tego, jak dla mnie- spektaklu każdy daje z siebie wszystko, za to Wam dzięki P.S. Podziękowania i pozdrowienia również dla Marka Całki, za serdeczne podejście do fanów 
_________________ . t h e ~ s o u n d ~ o f ~ y o u r ~ v o i c e p a i n t e d ~ o n ~ m y ~ m e m o r i e s e v e n ~ i f ~ y o u ' r e ~ n o t ~ w i t h ~ m e... I ' m ~ w i t h ~ y o u
.
You see you cant just play with peoples feelings Tell them you love them and dont mean it Youll probably say that it was juvenile But I think that I deserve to smile
|
|
|
|
 |
|
|