Za mną niezwykle wyczerpujący, ale jednocześnie jeden z najprzyjemniejszych weekendów w ostatnim czasie. W ciągu całego weekendu przespałam max 8h, przejechałam ok. 400 km i zaliczyłam 2 koncerty AF.
Koncert we Wrocławiu, choć to moje miasto zupełnie spontaniczny i nieplanowany. Ubolewałam nad tym, że Panowie grają tak blisko mojego domu, a ja nie mogę iść, ale cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. W sobotę rano dowiedziałam się, że mój wykładowca raczył zarazić się jakimś wirusem i odwołuje zajęcia. A skoro zyskiwałam trochę wolnego czasu, akurat wtedy, gdy jest koncert, oczywistym było ze muszę się na nim pojawić. Nie śledziłam wcześniej sprzedaży biletów, więc idąc do teatru modliłam się, żeby były wolne miejsca. Okazało się, że niepotrzebnie się o to bałam. Zakupu biletu dokonałam ok. 5h przed koncertem, a dostępnych było naprawdę sporo dobrych miejscówek. Były nawet wolne miejsca w pierwszym rzędzie. Ja jednak naczytawszy się historii o zabójczych światłach, przezornie wybrałam rząd 5.
Frekwencja na koncercie całką niezła. Na parterze i balkonie wolne pojedyncze miejsca, za to wydaje mi się, że całe 2 piętro było puste. Średnia wieku 20-355 lat, ale były też zarówno dzieci jak i osoby sporo starsze. Płci raczej po równo, z niewielką przewagą kobiet.
Publiczność początkowo odrobinę zdystansowana, z utworu na utwór coraz bardziej się rozkręcała i nagradzała chłopaków coraz dłuższymi brawami. Aby zyskać uznanie Panowie musieli pokazać co potrafią. A po skończonym koncercie zostali nagrodzeni owacją na stojąco - publiczność nie przestała bić brawo i tupać dopóki nie wyszli na bis. Tragedy. I sytuacja powtarza się. Na Stand by me nikt już nie siedział, wszyscy bawili się razem z zespołem. A po skończonym koncercie miło było widzieć uśmiechnięte twarze publiczności i taki sam uśmiech na twarzach panów AF.
Moje własne wrażenia z obu koncertów (Wrocław i Zabrze) opiszę w wątku o Zabrzu, tu przytoczę kilka podsłuchanych wśród publiczności opinii.
• Siedząca przede mną para, mniej więcej w wieku moich rodziców, podczas koncertu co najmniej kilka razy spojrzała znacząco na siebie, w tych samych momentach kiedy robimy to my, forumowicze. I tak, ten wzrok oznaczał (przynajmniej moim zdaniem), podziw i niedowierzanie.
• Nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że największą fururę zrobił oczywiście Cypis. Po koncercie, w damskiej toalecie, kiedy to dziewczyny „zaklepywały” sobie Audiofilsów, ok. 55% chciało „zaklepać” właśnie jego. Ale słyszałam też słowa uznania padające pod adresem Cypisa z ust mężczyzn. A siedząca obok mnie pani, która była w ciąży (dodam, że siedziałam prawie na wprost głośników), po pierwszej części stwierdziła, że muszą się z mężem przesiąść, bo te niskie dźwięki wywołują takie wibracje, że boi się o zdrowie dziecka.
• Jedna z kobiet po koncercie doszła do wniosku, że więcej na koncert AF nie pójdzie. Bo „To, co oni robią, to jest zwykłe pranie mózgu. Człowiek słyszy instrumenty, a ich nie widzi. A jak się słyszy coś, czego nie ma, to są podstawy żeby zacząć wątpić w swoje zdrowie psychiczne”.
• Niestety nie wszyscy postrzegają AF przez pryzmat ich muzyki. Podczas przerwy słyszałam jak jedna z dziewczyn mówiła do swojego towarzysza, żeby nikomu, a zwłaszcza jej koleżankom, nie mówił, że byli na koncercie AF. Bo będą się z niej śmiać. Że dorosła kobieta, a za boysbandem się ugania.
• Największym jednak zaskoczeniem, jeśli chodzi o publikę, była kobieta, która usiadła obok mnie po 1 części. Pani ta miała ok. 65 lat, a bawiła się jak 20-latka. Klaskała i bujała się w rytmie wykonywanych utworów. Wdałam się z nią w rozmowę i okazało się, że twórczość AF zna, a co więcej, jest nią zauroczona. Była zachwycona ich talentem, spontanicznością, humorem i pozytywną energią. Poza tym miała o panach taką wiedzę, że zastanawiałam się czy nie jest przypadkiem FzF.
Z pozostałych rzeczy, które zapadły mi w pamięć:
• Wśród publiczności ponad połowa to kobiety. Marcin opowiada historię o Jarku i połkniętej strunie.
Marcin: „Jarek, kiedy był małym chłopcem…” (śmiech wśród publiczności)
Marcin: „Z czego się śmiejecie. Jarek naprawdę był kiedyś małym chłopcem. Każdy z was był przecież kiedyś małym ch… No, a przynajmniej ja z Jarkiem byliśmy”. Spokojnie Illuk, wierzymy.
• Kitku, ja wiem że to połowa trasy i pewnie połowę garderoby wam już fanki rozkradły, ale dlaczego zakładasz na koncert dwa różne buty?
