Rozwalonam
9 bitych godzin na uczelni, jakże fascynujący pan doktor, któremu zachciało się dziś artyzmu na arteterapii i interpretowania dzieł pod względem walorów artystycznych, grupa moja jakaś taka dzisiaj drażliwa i odrzucająca. Wracam więc do domu mpkiem, na którego ledwo zdążyłam, nie mogę znaleźć kluczy od mieszkania, w domofonie cisza...
Jak ja nie lubię poniedziałku!!
A tu taki psikus
Zdjęcia mega pozytywne, ataki śmiechu chwilami rzeczywiście nie do powstrzymania

No i dystans do siebie, o którym już wspomniałyście nieraz-pozytywna dawka energii
Niezwykle fotogeniczni w każdym wydaniu

hehe