Michał jest dla mnie chyba największym, albo jednym z dwóch największych muzycznie zaskoczeń Kozienalii. Tylu różnych odsłon Szajka nie słyszałam już dawno, a to jak się w nich łatwo odnajduje wywołuje mój uśmiech i wielki podziw.
Zdecydowanie moim ulubionym momentem jest jego:
"You're on your own
But you're not alone
Can you feel the spirit..."
w "On the edge" i to mocne wejście. Ciary oj ciary

Urzekł mnie również w refrenie "Banału". Odpływam momentalnie gdy to słyszę

Michał powoli wysuwa się na drugie miejsce moich ulubionych głosów w zespole

jeszcze jeden taki koncert i zdetronizuje Cypisa
